Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woreczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą woreczki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 maja 2014

romantyczny lniany worek na lato




wczorajszo-dzisiejszy.
zaczęłam go wczoraj,ale dzisiaj musiałam dokupić kilka drobiazgów i jest już gotów!
jak Wam się podoba? bo mi bardzo,udał się. uważam też,że ta szeroka koronka z różą niesamowicie mu służy i pięknie się prezentuje na szarym lnie. dzyndzelki są z naturalnej skórki.
na pasek naszyłam delikatną koroneczkę dla podkreślenia efektu. w środku oczywiście jest podszewka w kolorze jaśniutkiego ecru.
napracowałam się przy tym woreczku,nie ukrywam,ale warto było:)


niedziela, 4 maja 2014

lawendowo




fakt,że nie przepadam za kolorem fioletowym,nie świadczy o tym,że nie mogę oszaleć na punkcie zapachu lawendy,która to ma kwiatki w kolorze fiolet...
zainspirowana Aroma Bag postanowiłam zrobić swoje własne pachnidła lawendowe.
będąc przy Aroma Bag,wspomnę o Pani,która tworzy te wszystkie cuda,nad którymi wzdycham co dzień odpalając komputer. Pani Agnieszka jest dla mnie prawdziwą inspiracją,bo tworzy totalnie w moim klimacie,len,natura,koronki... daleko mi do tak wspaniałych pomysłów,precyzji wykonania i mnogości wyrobów,ale zaglądam dzielnie i uczę się,wszak to zaszczyt uczyć się od mistrzów:)

trochę o samej lawendzie,w skrócie.
udrażnia drogi oddechowe,uspakaja,działa antyseptycznie,odpręża i koi,wdychanie wskazane przy depresji i bólach głowy,również migrenowych. lawenda w połączeniu z lnem,równa się kwintesencją natury:)

a w moich lnianych i bawełnianych woreczkach znajdziecie naturalny susz lawendowy,polecam!
woreczki są dość duże,mają 10x15cm.
ciągle szyją się następne!

























sobota, 3 maja 2014

lniany worek na lato



Menża nie ma to i smutno,i nudno... i leje jak z cebra...
wszystko w domu już zjedzone,więc trzeba było się za coś wziąć;) bo nie ma co robić...
jak to bywa u fanki mody,przez całą zimę nagromadziło mi się nieco fajnych,prostych,może nawet zgrzebnych ciuchów,więc postanowiłam ożywiać swój "look"kolorowymi dodatkami.
i w ten sposób powstał letni,lniany worek na lato:)))
jak Wam się podoba? jak ktoś chętny,to wykonam podobny:)
worek nie jest duży,ma ok 30cm wysokości,ale następne zrobię chyba ciut niższe,bo podobają mi się takie bardziej pękate,ale ten na ramieniu też wygląda super!
poza tym w głowie pomysły na kolejne wersje tegoż woreczka:)


ps.wiem,dawno mnie tu nie było,ale ostatnio trochę się dzieje,jakby kto pytał nic strasznego,przeciwnie same pozytywy:) więc happy jestem,że szok:)
fajnie,że mimo mojej nieobecności zaglądacie:)
nie obiecuję,że się nie zaniedbam z dodawaniem postów,ale obiecuję,że w miarę możności będę coś podrzucać;)

mam,póki co,problem z fejsem, ale pracuję nad tym:) tam możecie oglądać moje autorskie projekty ubrań,zapraszam!






































i pod kolor (przynajmniej tła) znalazł się chwiatusiek:)


piątek, 7 marca 2014

Takie tam...



Ten post powinien mieć tytuł "powrót do lnu" :)
A to dlatego,że są nowe,dwa woreczki na drobiazgi,lniane,rzecz jasna;)
Reszta to moje radosne kompozycje i klejnociki złowione na pobliskim pchlim targu.
Młynka szukałam długo,o takim jak ten nawet nie śniłam,jest śliczny. Kiedy przestałam szukać młynka,to właśnie znalazłam.
Życie bywa przewrotne i zaskakujące:)


            PRZYPOMINAM O KONKURSIE I ZAPRASZAM,TORBA WCIĄŻ DO WZIĘCIA!





























Młynek:)






















poniedziałek, 16 grudnia 2013

takie tam esy floresy



Chciałam się Wam  pochwalić moimi nowymi zakupami:)
Mam teraz fazę na wyposażenie domu.
Tak więc przybywa koszyków,baniek,serwetek,desek do krojenia i takich tam różnych,mniej lub bardziej potrzebnych. Raczej mniej potrzebnych,a bardziej cieszących oko.
Marzy mi się w przyszłości mieć domek z "charakterem",więc już teraz zbieram do niego rzeczy,którymi go wyposażę;)
Te wszystkie kraciaste na zdjęciach,to ściereczki kuchenne. Tanie były (2pln-szt),więc wzięłam kilka.
Kiepskiej jakości,na ściereczki się nie nadają,ale kupiłam je z myślą o wykorzystaniu jako serwetki.



Zawsze marzyłam o mini konewce,no i mam:)

















A tu jest rzecz bardzo fajna.
Nie wiem czy kojarzycie...
Kiedyś,jak byłam mała,to mieliśmy pomalowane ściany takimi właśnie wałkami ozdobnymi.
Potem wyszło to z mody. Ściany zostały gołe. A mi się bardzo podobają takie wzory i zamarzyłam o tym,aby pomalować tak nasz domek i o wielkie dziwo! znalazłam takie wałki w internecie,super stare,zabytkowe,dokładnie takie jak dawniej,tym bardziej są dla mnie cenne,więc po malowaniu będą służyły jako ozdoba:)





































W okolicy Opola jest Pan,który plecie różne,przeróżne kosze z wikliny i rattanu.
Przepiękne,stylizowane na stare i całkiem nowe.
Ostatnio zakupiłam taki niewielki,babciny. A mam zamówiony jeszcze olbrzymi kosz wiklinowy,w którym będę trzymać swoje tkaniny:)
























A ten kosz zakupiłam w sklepie. Golas dorobił się już ubranka.























A raczej wyściółki,żeby nie targał rzeczy,które będę tam wkładać.























I serwetka kupiona w lumpeksie.
Chcę ją oprawić w ramkę i zrobić z niej obrazek.


























Pojemnik na,np.papier toaletowy.
Przecież papier też może mieć ciekawą oprawę.
Kosz jest usztywniony sztywnikiem i pomieści promocyjny big pack;)



























I woreczki,na bieliznę,na drobiazgi,na cokolwiek.
Cała rodzinka:)

poniedziałek, 18 listopada 2013

keos



                                     MOJE RZECZY SĄ DOSTĘPNE W MANDALA.






Znaczy,chaos totalny panuje ostatnio w mojej głowie ;)
Robię 100 rzeczy na raz i niczego nie umiem dokończyć.
Gonitwa myśli,rozkojarzenie.
Pomysły cisną się do głowy,jeden za drugim,za mało rąk,za krótki dzień,za wolno pracuję,za dużo wszystkiego do ogarnięcia... notatnik,szkice,projekty,zakupy,obiad,sprzątanie...a,jeszcze apteka i sól,przecież nie ma już soli...
O nie!,znowu czuję głód,znowu muszę przerwać,właśnie wtedy,kiedy mam wenę...
Brudne gary,kłębki kurzu,czarne paznokcie...Nie mam na nic czasu!
Potrzebuję głębokiego oddechu,ruchu i chwili zamyślenia...




PS. żałuję,że tak wielu tu odwiedzających,a tak mało ma czas na pozostawienie po sobie śladu...
może jednak coś napiszesz...




Nareszcie doczekałam się porządnej torby zakupowej.
Duża,lniana,wytrzymała. Pomieści wiele.
I może mieć fajny napis:)






















































Kolejne zawieszki.



























































































Gwóźdź programu,czyli lniana makatka,na wierzbowej gałęzi.
W rzeczywistości jest dużo piękniejsza.
Sznurki przyszywane ręcznie...jeszcze mnie palec boli,bo ja z tych,co nie używają naparstka ;)





































A tu wianek pleciony z wiotkich wierzbowych gałązek.ozdobiony laskami cynamonu i koronką.
W środku serducha z kory drzewnej.
























A tu wiadereczko z puszki po brzoskwiniach.




























I czerwony,świąteczny woreczek.




























Woreczek na bieliznę.






































W wersji sportowej,z trampkami w kratkę.
Jak mogłam ich nie kupić,są przeurocze.
Ozdabiają teraz mój pokój.




























W ferworze prac,pomiędzy szyciem,myśleniem i gotowaniem,powstała w końcu poszewka na moją poduszkę do spania.
Już nie będę musiała chodzić z odciskiem zamka na twarzy do południa ;) bo wszyłam sobie po bokach tasiemki do wiązania.

wtorek, 12 listopada 2013

lniane wory na donice





MOJE RZECZY SĄ DO KUPIENIA W SKLEPIE  MANDALA, OPOLE UL.KOŚCIUSZKI,NAD KOFEINĄ.
ZAPRASZAM!!!





Wpadł mi do głowy pomysł takowy i wygląda na całkiem odlotowy :)
Zainspirowana zdjęciem poniżej i idąc za ciosem uszywszy lniane kuferki,wymyśliłam także uszyć worki na donice z kwiatami.
Wszak im też ubranka należą się,dlaczego mają stać gołe i się wstydzić :)
Udało mi się zakupić świetny,sztywny len,który idealnie do tego celu się nadaje.
Ma szaro-bury kolor i nieźle trzyma fason. Jest sztywny i surowy,bardzo wytrzymały,a jak lniano pachnie...mmmm...
Będą z niego torby na zakupy,wory na donice lub choinkę i może jakieś przyborniki.
Ciągle żałuję,że mam tylko dwie ręce,bo pomysłów mnóstwo!
Mam nadzieję,że hodujecie swoje kwiatuszki w naturalnych donicach. Jeśli tak,to opakowanie jej w len ciągle pozwoli Twojej roślince oddychać ( TU  więcej na ten temat).
Jeśli ktoś jest zainteresowany posiadaniem takiego wora na kwiat lub bardziej świątecznego,na choinkę,to zapraszam,wystarczy,że prześlesz mi wymiary pojemnika,na który chcesz worek,a ja go dla Ciebie uszyję i gotowe :)
Kombinacji jest wiele,ozdoby,sznury,taśmy,drewniane guziki.

A propos tej rolki z materiałem na ścianie (fot.),ja liczę,że to musi być len... i też mam plany...












































zdj.google




A to mój lniany wór na donice.


























I donica w ubranku:)



























































































samotny worek ;)



























czwartek, 24 października 2013

lniane torby





Jak lnu nie było,tak nie było,a teraz jak jest,to jest! W dużych ilościach :)
Był czas kiedy już naprawdę nie miałam z czego szyć,bo wszystko zostało "wyszyte" i lnu nigdzie nie mogłam znaleźć.  Nawet nie podejrzewałam,że w Polsce tak trudno o zgrzebny,gruby len.
W końcu udało się,znalazłam kilka dojść. I teraz mam szycia na dłuuugi czas :)
Już z nowo nabytego lnu powstały 3 torby i kilka woreczków na drobiazgi.
Voila!




Tutaj mały eksperyment.
Len był u mnie zwykle w wydaniu prostym,wiejskim,lekko kobiecym i romantycznym.
Teraz pomyślałam sobie,co to będzie jeśli do lnu dorzucę typowo sportowy akcent kolorowych pasków i różowo-malinową podszewkę.
Hmmm...myślę,że i w tej roli len sprawdza się doskonale.
Efekt poniżej.





































































































Z folkowa nutą...



































Z kobiecą nutą...



































Torby oczywiście w wydaniu XXL.
Wściekam się na zdjęcia. Zwykle nijak nie oddają urody torebek.
W obsłudze aparatu jestem totalną nogą,także z lustrzanki wyciskam zdjęcia jakości przeciętnego kompaktu...
Zawsze obiecuję sobie coś z tym zrobić,ale widać za leniwa jestem...hej...
Znowu sobie wybaczam ;)


Pochwalę się jeszcze,że mój kochany mąż zrobił mi świetną drabinkę do ekspozycji moich torebek :)






































I jeszcze lniane woreczki na drobiazgi.


czwartek, 10 października 2013

brak weny dobrze mi służy





                                         ZAPRASZAM DO POLUBIENIA NA FEJSBUKU.




Czy ja aby ostatnio nie narzekałam na brak weny....
Jak widać marazm całkiem nieźle mi służy,bo tak oto wówczas powstały dwie,moim zdaniem,piękne torby.
Podobają mi się,więc nie widzę powodu,dla którego miałabym być fałszywie skromna :/ i mówić - a gdzie tam,takie sobie,wyszły przez przypadek,wcale nie są ładne...etc... Swoją drogą wkurza mnie taka zafałszowana skromność.
Uważam,że są dobre:)))
Ta mała powstała dzięki pomocy męża,bo wbrew pozorom dziurkowanie dwóch kawałków skóry na półokrągło wcale nie jest takie proste,dlatego mąż odwalił brudną robotę,a ja pomogłam i resztę wykończyłam już sama.
Ta wielka jutowa,to była mała przeprawa,bo juty nie szyje się tak łatwo. Zdecydowanie odradzam osobom  z dolegliwościami oczu. Przy cięciu juty małe włókienka włażą do oczu i straaasznie drażnią,po przeszyciu jest lepiej,ale następnym razem będę szyć w okularach ochronnych.
Narobiłam się przy tej torbie jak dziki osioł,szczególnie,że liście przyczepiałam już po jej uszyciu...
W środku jest len,dzięki czemu trzyma fason nawet pusta.
Ucha skórzane,podszyte lnem. Uważam,że efekt takich uch jest świetny:) Solidna i mocna torba!


Tak się szyło...






































A taki jest efekt końcowy...

































Jutowa-jesienna






































A w ramach walki z wieczorną nudą,powstają sobie lniane woreczki na świeży chlebuś i bułeczki:)