MOJE RZECZY SĄ DOSTĘPNE W MANDALA.
Znaczy,chaos totalny panuje ostatnio w mojej głowie ;)
Robię 100 rzeczy na raz i niczego nie umiem dokończyć.
Gonitwa myśli,rozkojarzenie.
Pomysły cisną się do głowy,jeden za drugim,za mało rąk,za krótki dzień,za wolno pracuję,za dużo wszystkiego do ogarnięcia... notatnik,szkice,projekty,zakupy,obiad,sprzątanie...a,jeszcze apteka i sól,przecież nie ma już soli...
O nie!,znowu czuję głód,znowu muszę przerwać,właśnie wtedy,kiedy mam wenę...
Brudne gary,kłębki kurzu,czarne paznokcie...Nie mam na nic czasu!
Potrzebuję głębokiego oddechu,ruchu i chwili zamyślenia...
PS. żałuję,że tak wielu tu odwiedzających,a tak mało ma czas na pozostawienie po sobie śladu...
może jednak coś napiszesz...
Nareszcie doczekałam się porządnej torby zakupowej.
Duża,lniana,wytrzymała. Pomieści wiele.
I może mieć fajny napis:)
Kolejne zawieszki.
Gwóźdź programu,czyli lniana makatka,na wierzbowej gałęzi.
W rzeczywistości jest dużo piękniejsza.
Sznurki przyszywane ręcznie...jeszcze mnie palec boli,bo ja z tych,co nie używają naparstka ;)
A tu wianek pleciony z wiotkich wierzbowych gałązek.ozdobiony laskami cynamonu i koronką.
W środku serducha z kory drzewnej.
A tu wiadereczko z puszki po brzoskwiniach.
I czerwony,świąteczny woreczek.
Woreczek na bieliznę.
W wersji sportowej,z trampkami w kratkę.
Jak mogłam ich nie kupić,są przeurocze.
Ozdabiają teraz mój pokój.
W ferworze prac,pomiędzy szyciem,myśleniem i gotowaniem,powstała w końcu poszewka na moją poduszkę do spania.
Już nie będę musiała chodzić z odciskiem zamka na twarzy do południa ;) bo wszyłam sobie po bokach tasiemki do wiązania.












