Moje zapędy w szyciu dresowo-ludowej tuniki,żwawo ostudził fakt,że po przyszyciu bawełnianej tasiemki,
wszystko razem tak pięknie się zmarszczyło...
Ronię krokodyle łzy,ale jestem dobrej myśli,bo zadałam już pytanie,jak doszyć coby się nie zmarszczyło,moim bardziej doświadczonym koleżankom "szwaczkom" i czekam na odpowiedź.
Na pewno będę informować o dalszych losach dresowej tuniki :)
Na otarcie łez uszyłam sobie bluzeczkę,romantyczną,z myślą o lecie i dżinsach boyfriends,do tego jakieś kowbojki,te sprawy...
Ehhh marzy mi się,lato wróć!!!
Karczek znalazłam w lumpeksie i wiedziałam,że musi być mój,bo miałam na niego pomysł,właśnie taki...
W mojej głowie nieco inaczej wyglądała falbana, była bardziej falbaniasta,ale wyszła tak,więc zostawiłam,bo nawet mi się podoba.
Nie
miałam już cierpliwości zszyć tyłu tej bluzki,więc zostawiłam wielki
rozporek i przy chodzeniu sobie powiewa. Skonstruowałam też wielką
kokardę na agrafce,którą w zależności od potrzeb można sobie z tyłu
dopiąć lub odpiąć.
Owa falbana została zrobiona z szala,który plątał się po szafie nienoszony.
I taki oto efekt końcowy.
A jak mam nudę i wstręt do robienia "wielkich" rzeczy,to siedzę i gmyram coś małego,np.takie liście,które posłużą mi jako aplikacje do toreb.
Jeszcze chciałabym pokazać Wam trochę biżuterii,którą niedawno zrobiłam :)
Bransoletka drewniana na gumce.
Te jasne sterczące drewienka,to gałązki wierzby.
Naszyjniki - drewno,skóra,sznurki...
Naszyjniki - ten pierwszy od lewej to cynamon