piątek, 22 maja 2015

duża letnia torba



uszyłam sobie wielachną torbę na lato. grubsza bawełniana surówka (kocham) i samodzielnie kombinowana aplikacja.
pierwotnie miała być bez aplikacji. prosta forma i delikatny kolor obronią się same:) bez zbędnych dodatków. potem stwierdziłam,że jednak jest nudna,więc naszyłam aplikację,której mogę się pozbyć za pociągnięciem jednej nitki,jeśli mi się znudzi.
replika żywej gałązki...  no! teraz jest lepiej i ciągle do wszystkiego pasuje,zobaczcie sami...












 



poniedziałek, 4 maja 2015

wygodnie


udało mi się namówić Męża Mego Kochanego do kilku fotek:)
chciałabym pokazać trochę swojego stylu. przede wszystkim na luzie,wygodnie,często na sportowo,choć nie zawsze;) i z plecakiem. tak,to moja ulubiona "torebka" :) bo wszystko pomieści i nawet ciężar zakupów nie jest taki odczuwalny.
spodnie dresowe mojego projektu,ciężko się z nimi rozstać,bo są mega wygodne. i tak pół szafy spodni sobie leży,a dresiaki wpisują się praktycznie w każdą stylizację :)







poniedziałek, 20 kwietnia 2015

wiosna - LATO


gotowi na ciepełko?
ja już się powoli zbieram i przygotowuję do mojej ulubionej pory roku,ciepłej (mam nadzieję) WIOSNY! :)))
uszyłam sobie woreczek na wypady w plener,zamiast plecaka. uplotłam naszyjnik z kolorowych sznurków i kupiłam kilka mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy (czyt ciuchów;)







poniedziałek, 23 marca 2015

w poszukiwaniu stylu



starzeję się. poważnie. zaczynam,w końcu,ściśle precyzować swój styl. ciągle jestem na etapie jego poszukiwania i znając siebie,pewnie będzie tak zawsze,w mniejszym lub większym stopniu,ale nie jestem osobą,która bezkompromisowo trzyma się raz obranej ścieżki. ja lubię trochę pobalansować.
moda zawsze była moją pasją i śledzę ją. nie podążam ślepo... o!co to,to nie! ale czerpię z nowych trendów. dlaczego nie,skoro co niektóre elementy idealnie wpisują się w mój gust.
nie jestem ofiarą mody,nie lubię mieć tego,co wszyscy,lecz zdarza się;) i nie dlatego,że mają to wszyscy,ale np,dlatego,że to coś bywa super wygodne,a to przemawia najbardziej.
nie byłabym sobą gdybym od czasu do czasu nie porwała się na rockowy look,ale coraz bardziej skłaniam się ku kobiecości i klasyce:)
coraz bardziej podobają mi się ciuchy jednolite,kolory stonowane,przygaszone,mogą być pastele (dobrze mi w pastelach),proste,luźne kroje,ale nie "worki". lubię,żeby podkreślały kobiecość,ale nie w zbyt oczywisty i nachalny sposób, NATURALNE MATERIAŁY - kocham:)
zdjęcia poniżej oddają najbardziej to,czego szukam i to,co najbardziej chciałabym nosić. nie ma tam nawet jednej rzeczy,której bym nie założyła,począwszy od kapelusza i na butach skończywszy. biorę wszystkie!!!
dla mnie są idealne. naturalne,lekkie,kobiece,luźne,wygodne i jak najbardziej seksi.
i ta naturalna,piękna modelka też mnie przekonuje :)
zapraszam!



     wszystkie fotki pochodzą STĄD





















wtorek, 24 lutego 2015

środa, 11 lutego 2015

Bob biadol...



zacznę ten post od cytatu: "jeśli w Twoim życiu nie dzieje się nic niewłaściwego,to znaczy,że w ogóle niewiele się w nim dzieje..."
Larry Winget

prawda boli,dlatego,że jest prawdą.
o jak prawdziwy i bolesny jest ten cytat,szczególnie dlatego,że odzwierciedla teraz moje życie w stu procentach. nic się u mnie nie dzieje i zaczynam mocno odczuwać to NIC.
nie dzieje się nic nie dlatego,że pogoda nie taka,pora roku też nie ta,a i sąsiedzi mogliby być lepsi,inne miejsce zamieszkania mogłoby poprawić sytuację,mąż też nie zawsze taki,jakiego sobie wyobrażałam...( no cóż,witamy w prawdziwym życiu;)
oj,nie dzieje się nic dlatego,że LENISTWO stało się moim drugim imieniem. tak,tak,dokładnie,nie robię nic,co mogłoby polepszyć moje życie. spoczęłam sobie na laurach,bo w pewnym momencie zaczęło mi się wydawać,że mam już wszystko,czego mi trzeba,a teraz widzę jak niewiele mam...a jak wiele jeszcze mogłabym (nie mam tu na myśli rzeczy materialnych)
wielki wstyd się przyznać,ale plasuje sobie niezłe miejsce wśród nieczytających książek Polaków.
tak jest,od kilku lat nie przeczytałam w całości żadnej mądrej książki... przestałam się rozwijać w jakiejkolwiek kwestii. zaczęłam się rozwijać tam,gdzie nie wymagało to ode mnie większego wysiłku.
straszne jest takie postępowanie,nie naśladujcie go,proszę!
schowałam się za swoim rękodziełem,żeby nie musieć robić nic innego i mam już efekty...nic niedziejstwo!
teraz wielkimi literami na kartkach mam napisane następujące słowa ( w celu oswajania się z nimi i ponowne wdrażanie do swojego życia) - WYSIŁEK -  CIĘŻKO  -  KONSEKWENCJA na razie tyle,potem reszta ;)
nie sporządzałam początkiem Nowego Roku listy postanowień,bo taka lista nigdy nie została spełniona.
początkiem tego roku,po przeczytaniu kilku mądrych książek! TAK! po przeczytaniu kilku mądrych książek!
wzięłam się do roboty.
1.zaczęłam znowu czytać,przypominając sobie ile wiedzy jest w moim zasięgu,wystarczy po nią sięgnąć.
2.zaczęłam ćwiczyć,ponieważ chce się dobrze czuć i dobrze wyglądać.
 tym samym rozruszałam swoje przywykłe do nic nie robienia ciało. jestem teraz bardziej energiczna,spójna,mam więcej siły,czuję się wybornie,lepiej mi się myśli,zaczynają mi się budować mięśnie:)
3.zaczęłam się zdrowo odżywiać.
stwierdziłam,że nie jestem przecież śmietnikiem,żeby wrzucać w siebie byle co,a żołądek jest naprawdę wrażliwym narządem,więc warto o niego zadbać i dawać mu do trawienia dobre,zdrowe,świeże,jak najmniej przetworzone jedzenie. dzięki temu czuję się lżejsza i mniej zmęczona,bo organizm nie musi angażować ogromu energii w trawienie,pozostawia ją do wykorzystania w inny sposób.
4.całkowicie zrezygnowałam ze słodyczy.
są sztuczne i tłuste,w ogóle nie są mi potrzebne,zastąpiłam je miodem i owocami. tym samym straciłam na wadze 4kg,co przy ćwiczeniach daje niezły efekt:)
5.dbam o codzienną dawkę ruchu na świeżym powietrzu.
nie ma lepszego lekarstwa na wiele bolączek niż tlen,dlatego się dotleniam,godzinny marsz załatwia sprawę,można dłużej.
6.zapisałam się na angielski.
kiedy 6 lat temu obiecywałam sobie,że w końcu zacznę mówić płynnie w tym języku,to właśnie na tych obiecankach się skończyło,dalej posługuję się angielskim jak dziecko z podstawówki,które uczy się od niedawna...ale wstyd! żeby być takim leniem...
dopiero kiedy się zawstydzisz,zaczniesz coś zmieniać...!
doszłam też do wniosku,że życie jest zbyt krótkie,żeby je zmarnotrawić na nic nie robieniu.
zaczynam je porządkować. są też marzenia i plany do wykonania. będę o tym informować w stosownym czasie:)

co do ćwiczeń. nienawidzę ćwiczyć!
dlatego wybrałam coś co lubię i jednak mogę to robić,bo inaczej skończyło by się na jednym jedynym razie.
mianowicie jest to mój prywatny aerobik z elementami tańca. tzn.po prostu się ruszam,skaczę,biegam,tańczę i dobrze się przy tym bawię.są też ćwiczenia,którymi wzmacniam niektóre partie ciała.
najlepiej robić to w ukryciu,żeby nikt z domowników nie widział,żebyśmy nie czuły się skrępowane:) może to być dowolna forma ruchu,jaką lubicie,myślę,że to da najlepszy efekt i dobrą zabawę,do tego ulubiona muzyka i fajny strój,tak żeby dobrze się czuć i nie zniechęcać się!
i tak po 20 min 4x w tygodniu. jest dobrze. piękno trzeba pielęgnować też od środka:))) warto!


źródło